Dziennikarze portalu Wirtualna Polska zapytali nadzorującego służbę więzienną wiceszefa resortu sprawiedliwości o to, czy Stefan W. - morderca prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza - nie wyszedł za wcześnie z więzienia. Tuż po dokonaniu mordu 27-letni gdańszczanin wykrzyczał, że "siedział niewinnie w więzieniu" i "torturowała go Platforma Obywatelska". Niedawno wyszedł z więzienia skazany na pięć i pół roku za serię napadów z atrapą broni na oddziały SKOK i Credit Agricole. W trakcie procesu przyznał się do winy.

Jak się dowiedziała "Gazeta Wyborcza", Stefan W. podczas zeznań w prokuraturze miał mówić sporo o polityce i winić obecną opozycję za zbyt wysoką karę. Miał powtarzać, że nie chce być sądzony w Gdańsku, bo to miasto Platformy Obywatelskiej, i powiedzieć: „Tylko Ziobro może mnie uratować”.

"Wyborcza" podała również, że w listopadzie o niepokojącym stanie psychicznym gdańszczanina poinformowała policję jego matka. Jak tłumaczyła, jej syn miał duże poczucie krzywdy, o swoją sytuację obwiniał polityków. Mówił, że chce zrobić coś spektakularnego, „by wszyscy dowiedzieli się o jego krzywdzie”. Uważał, że skoro dokonał napadów z atrapą broni, powinien dostać niższy wyrok, niż gdyby broń była prawdziwa.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej