Sondaż pracowni Kantar Millward Brown, w którym ankieterzy przepytali Polaków o to, na kogo by zagłosowali, gdyby teraz odbywały się wybory parlamentarne, przeprowadzono we wtorek i w środę. Czyli tuż po tragedii, która zdarzyła się w niedzielny wieczór, w najradośniejszej chwili 27. Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy – gdy w całej Polsce wolontariusze i darczyńcy wypuszczali „Światełka do nieba”. Kryminalista Stefan W. ugodził nożem prezydenta Pawła Adamowicza. Rany były tak poważne, że mimo wielogodzinnej operacji prezydent zmarł w poniedziałek.

Nożownik tuż po ataku wykrzykiwał na scenie WOŚP, że niewinny siedział w więzieniu (dostał 5,5 roku za cztery rozboje). Obwiniał za to Platformę Obywatelską. Nie wiadomo, dlaczego tak twierdził, czy chciał na siebie zwrócić uwagę, czy faktycznie tę partię obwinia o swój los.

Nie milkną głosy, że Stefan W. zaatakował Pawła Adamowicza z pobudek politycznych, że uległ atmosferze ostatnich trzech lat, kiedy obóz władzy winę za wszystko zrzucał na osiem lat rządów PO i PSL. Ponieważ sondaż został przeprowadzony tuż po śmierci prezydenta Gdańska, mało prawdopodobne, by ta tragedia już wpłynęła na preferencje wyborcze ankietowanych.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej