Agnieszka Kublik: Czy określenia „otumaniony, żydowski motłoch” albo „żydowscy frajerzy” to mowa nienawiści?

Prof. Katarzyna Kłosińska, pracownik naukowy Instytutu Języka Polskiego Uniwersytetu Warszawskiego, sekretarz naukowy Rady Języka Polskiego PAN, biegła sądowa: Tak, szczególnie ten pierwszy przykład, bo stygmatyzuje jedną grupę etniczną.

To jest cytat z Jacka Międlara, z 2016 r., z obchodów 82. rocznicy powstania ONR. Do tej pory za te słowa Międlar nie został skazany, prokuratura twierdzi, że nie może znaleźć biegłego od mowy nienawiści.

– To bzdura. Sama jako biegła sądowa opiniowałam wiele podobnych spraw dla prokuratur i dla sądów. Ten przypadek jest oczywisty.

Więc może prokuratura nie czuje, co to jest mowa nienawiści? Co to jest?

– Mowa nienawiści to jest takie używanie języka, które stygmatyzuje ludzi i odbiera im godność ze względu na to, że należą do grup, których sobie nie wybierają, czyli np. z powodu ich płci, religii czy koloru skóry.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej