– Rozmowy z minister Anną Zalewską zakończyły się fiaskiem, dlatego zdecydowaliśmy, że też wchodzimy w spór zbiorowy, który najpewniej zakończy się strajkiem generalnym i wstrzymaniem od pracy – mówi Sławomir Wittkowicz, prezes zrzeszającego ok. 10 tys. nauczycieli FZZ. Dzień wcześniej taką samą decyzję podjęły władze 210-tysięcznego ZNP.

– Nasz główny postulat jest ten sam, oczekujemy 1000 zł podwyżki od stycznia 2019 r. – przypomina Wittkowicz. – Rozwiązania, które w czwartek zaproponowała minister, jak dodatek dla stażystów, czy płatne godziny pokarciane, to są pomysły, o których możemy rozmawiać, ale w żadnym wypadku nie dotykają sedna problemu, czyli wysokości wynagrodzenia zasadniczego.

Co zrobi „Solidarność”?

Nie jest jasne, jak postąpi licząca ok. 80 tys. członków oświatowa „Solidarność”. Z rozmów z Anną Zalewską przewodniczący Ryszard Proksa wyszedł rozczarowany, ale już po kilku godzinach komunikat związku był optymistyczny. Czytamy w nim: „Jest wstępna zgoda minister Anny Zalewskiej na 15-proc. podwyżkę wynagrodzeń zasadniczych od stycznia 2019 r.”. Ale w komunikacie MEN próżno szukać takiego zapewnienia, nie usłyszały go też ZNP i FZZ.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej