Dziennikarze, którzy przyszli na zwołaną naprędce środową konferencję w NBP, liczyli, że poznają zarobki jednej z najbliższych współpracowniczek prezesa Adama Glapińskiego. - Nie podam tego wynagrodzenia, bo jestem nieprzygotowana. Mogę powiedzieć, że nie zarabia 65 tys. zł miesięcznie - obwieściła jednak Ewa Raczko z departamentu kadr w NBP.

O tym, że Martyna Wojciechowska - jako dyrektor departamentu komunikacji i promocji - zarabia wraz z dodatkami i premiami ok. 65 tys. zł miesięcznie, napisaliśmy w grudniu. Choć jej dochody wyliczyliśmy na podstawie oświadczeń majątkowych, NBP zaprzecza naszym doniesieniom i domaga się opublikowania sprostowania. Nie chce jednak podać, ile miałyby wynosić rzeczywiste dochody Wojciechowskiej z tytułu pracy w NBP.

Podczas konferencji Raczko powiedziała jedynie, ile zarabia prezes banku oraz ile w ubiegłym roku wyniosło przeciętne wynagrodzenie brutto dyrektora NBP. Krzysztof Berenda z RMF FM zapytał nie o średnią płac, ale najniższe i najwyższe wynagrodzenie dyrektora oraz pensje Wojciechowskiej i Kamili Sukiennik - dyrektorki gabinetu prezesa Glapińskiego. Raczko odpowiedziała, że „nie przygotowała się do tego pytania”. Temat próbował też drążyć Krzysztof Skórzyński z TVN. Również na próżno.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej