O tym, że NBP zatrudnia zewnętrzne kancelarie prawne, dowiedzieliśmy się pod koniec listopada, kiedy do warszawskiego sądu okręgowego wpłynęło sześć wniosków w sprawie publikacji o banku centralnym. Bank domaga się usunięcia już napisanych artykułów „Wyborczej” i „Newsweeka” o związkach prezesa banku z aferą KNF zarówno z wydań internetowych, jak i papierowych. Domaga się też, by zakazać dziennikarzom pisania o tym w przyszłości.

Wszystkie wnioski złożyła zatrudniona przez bank kancelaria mecenas Jolanty Turczynowicz-Kieryłło. Wszystkie zresztą sąd odesłał, bo zawierały braki (m.in. nieprawidłowo wystawione pełnomocnictwa, nieokreślenie przedmiotu postępowania, brak załączników). Teraz sąd czeka na uzupełnione dokumenty.

Wcześniej to właśnie Turczynowicz-Kieryłło wysłała do „Wyborczej” „wezwanie do zaniechania naruszeń”, które miały polegać na „publikacjach sugerujących niezgodne z prawem działania organów NBP, tj. prezesa NBP”. Tak bank odpowiedział na nasze pytania m.in. w sprawie szefowej gabinetu prezesa NBP Kamili Sukiennik, o której były szef KNF mówił, że „reklamowała rajstopy”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej