Rozmowa jest taka, jaką lubię. Gorzka, pełna prawd życiowych, troski o kraj. Weteran sterany służbą, taki, który by dużo powiedział, a nie może. Taki, co życie zna. Taki, który - niczym Janek Kos - osmalony prochem wynurza się z czołgu i mówi o tym, jak przez trzydzieści lat służył Polsce i jak został na koniec oszukany przez polityków – dodam polityków z PiS.

Pułkownik Olborski głosował bowiem na PiS, bo – jak twierdzi – miał już dość tego, co Platforma Obywatelska i PSL robiły w służbach. Uważał, głosując na PiS, że coś się zmieni. I zmieniło się, ale jego zdaniem PiS zupełnie oszalał i rozwalił służby na amen.

Powyrzucał z pracy dobrych wywiadowców, zabrał im prawo do emerytury, choć oni inaczej się z polskim państwem umawiali. Robi teraz zaciąg w służbach z byłych SB-ków, a co gorsza – opublikował zbiór zastrzeżony IPN. Teraz służby innych krajów przeglądają kontakty swoich obywateli ze wskazanymi agentami. Skutek? Tylko ostatni idiota będzie chciał współpracować z państwem polskim, wiedząc, że kiedyś może do władzy dojść PiS.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej