Propozycja PiS skierowana była do sędziów, którzy ukończyli 65 lat i których Andrzej Duda usiłował przenieść na przedwczesną emeryturę. Emerytalną czystkę zaskarżyła Komisja Europejska. Gdy Trybunał Sprawiedliwości UE nakazał przywrócić sędziów do pracy, PiS uregulował ich powrót ustawą. Przepisy weszły w życie 1 stycznia. Sędziowie dostali tydzień na decyzję, czy chcą wrócić, czy może wolą emeryturę.

Politycy PiS zachęcali sędziów do pozostania na emeryturze dodatkowymi pieniędzmi. W ustawie zapisali, że ci, którzy nie wrócą do pracy, do końca życia będą otrzymywać uposażenie równe całemu dotychczasowemu wynagrodzeniu zamiast 75 proc.

Wesprzyj puszkę "Wyborczej" dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy

– To jest złe rozwiązanie. Ono, że tak powiem, ociera się o niemoralne rozwiązanie – skomentował w TVN 24 sędzia SN Krzysztof Rączka. – Ustawodawca źle myśli o sędziach SN, mniemając, że oni dadzą się złapać na tę różnicę 25 proc. uposażenia. Twarzy się nie sprzedaje. Głęboko wierzę, że żaden z sędziów SN nie pójdzie tą drogą – dodał.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej