Historia dwórek zaczyna uwierać polityków partii rządzącej. Słychać, że najbardziej rażą nie pensje, ale wszechwładztwo Martyny Wojciechowskiej i Kamili Sukiennik.

– Podobno nic w NBP nie może się wydarzyć bez ich wiedzy. Żartujemy, że mają większą władzę niż niektórzy członkowie zarządu banku – mówi „Wyborczej” polityk PiS. Inny dodaje: – To zaczyna nas kosztować politycznie tyle, ile sprawa nagród przyznanych ministrom w rządzie Beaty Szydło.

Według naszych informacji Glapiński, bliski współpracownik Kaczyńskiego od 30 lat, nie przejmuje się sygnałami z centrali PiS. – Nie da się go zwolnić, a to nie jest typ Mariusza Błaszczaka czy Marka Suskiego, którzy są wiernymi żołnierzami. On ma kadencję do 2022 r. i nawet jeśli PiS przegra wybory, to PO też go nie wyrzuci, bo nie ma takiej możliwości ustawowej – tłumaczy nasz informator.

Zaskakujące kariery w NBP

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej