Na początku grudnia zeszłego roku Wojciech Cejrowski zniknął z programu „Minęła 20.” na antenie TVP Info. Co czwartek był w nim stałym komentatorem. Za każdym razem razem zaczynał od „Szczęść Boże” i kreślenia krzyża ręką w powietrzu. Potem przechodził do obrażania tych, z którymi się nie zgadza, np. Donalda Tuska, Hilary Clinton czy Katarzyny Lubnauer. Podróżnik miał przyzwolenie na sianie nienawiści. Prezesowi TVP Jackowi Kurskiemu to nie przeszkadzało. 

Inaczej widzieli to koledzy-podróżnicy. Jesienią zeszłego roku blisko 200 osób, w tym m.in. Elżbieta Dzikowska, Aleksander Doba i Jacek Hugo-Bader, publicznie zabrało głos w sprawie zachowania Cejrowskiego. Oskarżyli go o utrwalanie stereotypów, europocentryzmu i ksenofobi prowadzącej do niewiedzy, strachu, lekceważenia i nienawiści. Zwracali uwagę, że Cejrowski „szerzy w swojej narracji podróżniczej europocentryczne podejście do odwiedzanych miejsc, krytykę odmiennych religii, homofobię i ksenofobię w stosunku do ludzi mających odmienne poglądy, zamiast podkreślać zalety, jakie z tych różnic płyną, wykorzystuje je do budowania swojego wizerunku i manipulowania przekazem medialnym".

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej