Nominacja Adama Andruszkiewicza, byłego szefa Młodzieży Wszechpolskiej i posła Kukiz'15, budzi zdziwienie zarówno w PiS, jak i w kole Wolni i Solidarni Kornela Morawieckiego, do którego Andruszkiewicz ostatnio należał. – Nic o tym nie wiedzieliśmy – zapewnia polityk z otoczenia Morawieckiego seniora. I dodaje: – To chłopak z Podlasia, który idzie jak przecinak, ale idzie sam, nie pracuje w grupie.

PRZECZYTAJ TAKŻE: PiS narodowo-radykalny. Andruszkiewicz wchodzi do rządu [OKO.PRESS]

Znak z Nowogrodzkiej dla ojca Rydzyka

W PiS awans Andruszkiewicza ma dwie interpretacje. Jedna głosi, że to decyzja samego premiera Mateusza Morawieckiego, który chce pokazać, że buduje swoje zaplecze i zbiera szable do rozprawy z ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobrą. Obaj politycy od dawna walczą o wpływy w rządzie i spółkach skarbu państwa. – Taki sygnał, że jak trzymasz ze mną, to nie tracisz, a zyskujesz – opowiada poseł z klubu PiS.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej