Sejm przegłosował nową ustawę o Sądzie Najwyższym już 21 listopada, Senat – dwa dni później. Andrzej Duda podpisał ją w połowie grudnia. Od tego czasu ustawa leżała w Rządowym Centrum Legislacji, które odpowiada za dzienniki urzędowe wydawane przez premiera. – Skąd długi czas oczekiwania? – dziennikarz Polsatu zapytał przewodniczącego Komitetu Stałego Rady Ministrów Jacka Sasina. – Jest koniec roku, są setki aktów prawnych, które zaczynają swój bieg od 1 stycznia. Takie spiętrzenie legislacyjne zawsze pod koniec roku występuje – mówił Sasin, zapewniając, że ustawa niedługo zostanie ogłoszona. Doszło do tego w ostatni dzień roku. W poniedziałek po południu nowelę opublikowano w Dzienniku Ustaw. Wejdzie w życie kolejnego dnia, czyli 1 stycznia.

Sędziowie zdecydują, czy wrócić do orzekania

Nowelizacją PiS skapitulował przed Trybunałem Sprawiedliwości UE i wycofał się z niekonstytucyjnych zmian, które wspólnie z prezydentem Andrzejem Dudą wprowadzał w Sądzie Najwyższym. Prezydent obniżył sędziom SN i NSA wiek emerytalny z 70 do 65 lat i na tej podstawie usiłował usunąć najstarszych. Wśród usuniętych miała być pierwsza prezes Małgorzata Gersdorf, chociaż konstytucja gwarantuje jej kadencję do 2020 r. Celem reformy była wymiana personalna w najważniejszym sądzie w kraju.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej