Na te słowa głośnym śmiechem zareagował Sławomir Neumann, szef klubu PO: – Chyba w CBOS!

Poseł Platformy przywołał ten ośrodek badania opinii publicznej nieprzypadkowo. Tu PiS ma najwyższe notowania. CBOS nieco przeszacowuje poparcie dla partii władzy. Tak samo działo się, gdy rządziły Platforma Obywatelska i PSL.

Szefowa CBOS prof. Mirosława Grabowska tłumaczy to zjawisko poprawnością polityczną, bo CBOS to instytucja państwowa (jest fundacją, nadzór nad nią sprawuje szef rządu, to on nadaje jej statut, finansowana jest z budżetu państwa). Dlatego ankietowani przez CBOS czują się podczas odpowiadania na pytania ankieterów bardziej urzędowo i częściej zakreślają w odpowiedziach partię rządzącą. Poza tym CBOS pracuje na imiennej próbie (ankieter zna imię, nazwisko i adres ankietowanego), co może ankietowanym nie dawać poczucia pełnej anonimowości. No i wreszcie CBOS – jako jedyny ośrodek – wysyła do respondentów karty zapowiadające wizytę ankietera, co może stanowić znak, że to badanie urzędowe.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej