Magdę Fitas-Dukczewską, tłumaczkę z angielskiego i rosyjskiego, śledczy chcą przesłuchać w związku z jej pracą. 10 kwietnia 2010 r., czyli w dniu katastrofy smoleńskiej, Fitas-Dukaczewska towarzyszyła delegacji ówczesnego premiera Donalda Tuska, który poleciał na miejsce tragedii i rozmawiał z Władimirem Putinem. Tę rozmowę tłumaczyła Fitas-Dukaczewska.

Zdaniem b. szefa MON Antoniego Macierewicza tego dnia Tusk dokonał „zdrady dyplomatycznej”, przekazując stronie rosyjskiej badanie katastrofy. W 2016 r. Macierewicz złożył na Tuska doniesienie i od tego czasu prokuratura prowadzi śledztwo.

Fitas-Dukaczewska została wezwana na 3 stycznia. W środę mówiła „Wyborczej”, że aby cokolwiek w tej sprawie zeznawać, musi być przez obecnego premiera zwolniona z tajemnicy państwowej. Dodawała, że nawet gdy premier ją zwolni, będzie miała poważny problem, bo nie chce naruszyć zasad etyki zawodowej.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej