Ziobryści przekonują, że należy wyprzedzić majowe wybory do europarlamentu, bo będą najtrudniejsze dla obozu władzy i mogą zapoczątkować spadek w sondażach. – Tłumaczą to tak: zróbmy najpierw wybory krajowe, wtedy sprawy europejskie i ewentualny polexit zejdą na dalszy plan – mówi nasz rozmówca ze Zjednoczonej Prawicy. – Ziobryści boją się, że w marcu Trybunał Sprawiedliwości UE rozwali resztę ich zmian w sądownictwie. Kalkulują, że po czterech latach wszyscy będą pytali o bilans Ziobry i wyjdzie na jaw katastrofa. Jest jeszcze jedna sprawa: mają nadzieję, że po wygranych przedterminowych wyborach premierem nie będzie już Morawiecki, z którym Ziobro ostro walczy o wpływy.

Mogą nie uchwalić budżetu

Do gry miałby wejść Paweł Kukiz, z którym Ziobro jest w sojuszu. I to on jako ewentualny koalicjant PiS miałby stawiać ultimatum dotyczące premiera: wspólny rząd tak, ale bez Morawieckiego.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej