Od poniedziałku w części szkół i przedszkoli trwa oddolna akcja protestacyjna – nie była inspirowana przez żaden związek zawodowy, nauczyciele skrzyknęli się w mediach społecznościowych. Ci, którzy włączyli się do akcji, korzystają ze zwolnień lekarskich i nie prowadzą zajęć lekcyjnych.

We wtorek ZNP ogłosił, że formalnie rozpoczyna ogólnopolski protest. Domaga się 1000 zł podwyżek dla nauczycieli. Ta akcja protestacyjna nauczycieli i pracowników oświaty może przybierać różne formy, ale z ankiety ZNP (wzięło w niej udział 230 tys. osób) wynika, że protestujący chcą się wzorować na policjantach. Mundurowi zbiorowo poszli na zwolnienia lekarskie w weekend obchodów 100-lecia odzyskania niepodległości, w proteście przeciwko niskim płacom. Tak jak teraz zrobiła to część nauczycieli. Oni też zresztą wysuwają postulaty płacowe.

– Zachęcamy do dbania o zdrowie – sugerował Broniarz na wtorkowej konferencji prasowej. I dodawał: – Z wielką troską i sympatią odnosimy się do akcji, która została zainspirowana w poniedziałek. To wyraz troski o zdrowie nie tylko nauczycieli, lecz także uczniów.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej