Akcja protestacyjna nauczycieli i pracowników oświaty może przybierać różne formy, ale z ankiety Związku Nauczycielstwa Polskiego wynika, że protestujący chcą wzorować się na policjantach. Mundurowi zbiorowo poszli na zwolnienia lekarskie w weekend obchodów 100-lecia niepodległości w proteście przeciwko niskim płacom. – Zachęcamy nauczycieli do dbania o zdrowie – sugerował Sławomir Broniarz, prezes ZNP.

Nauczyciele chcą podwyżki o 1000 zł. – Moment protestu do samego końca będzie utrzymywany w tajemnicy – zapowiedział Broniarz. – Chodzi o to, by MEN i kuratorzy nie zastraszali nauczycieli.

W części szkół protest już trwa. Ta akcja jest jednak oddolna, nie inspirował jej żaden ze związków zawodowych.

– Z wielką troską i sympatią odnosimy się do akcji, która została zainspirowana w poniedziałek. To wyraz troski o zdrowie nie tylko nauczycieli, ale i uczniów – przekonywał Broniarz. – Niestety, pomni doświadczeń z ubiegłego roku, musieliśmy zmienić taktykę. Jeszcze niewiele się wydarzyło, a kuratorzy oświaty już zaczęli wysyłać listy i apele o nieprzystępowanie do protestów, przypominając nauczycielom o etyce zawodowej. To powtórzenie działań administracji rządowej i nagonki, które już znamy. Skoro do tej pory ogłaszaliśmy wszystkie akcje, publikowaliśmy ich harmonogram, to tym razem podjęliśmy decyzję, że moment i kulminacja protestów do samego końca będą utrzymane w tajemnicy. Nie chcemy narażać nauczycieli – podkreślał.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej