W zeszłą środę Ministerstwo Zdrowia opublikowało projekt nowej listy leków refundowanych. Już w czwartek w panice go wycofało. Nie tylko dlatego, że roiło się w nim od błędów, ale także dlatego, że zażyczyła sobie tego firma Adamed. 14 jej leków na liście zabrakło, bo dostały negatywną opinię komisji ekonomicznej, która negocjuje ceny z firmami. Wiceprezes Adamedu Małgorzata Adamkiewicz zażądała zdjęcia projektu, który straszył jej kontrahentów, i dokonania w nim zmian. Ministerstwo natychmiast posłuchało. Projekt zniknął z internetu, a już w piątek pojawił się nowy, uzupełniony o leki spółki Adamed.

Napisaliśmy o tym wszystkim w poniedziałek. Minister zdrowia Łukasz Szumowski w Radiu RMF najpierw stwierdził, że to „opis rzeczywistości niezgodny z prawdą”, a potem - jakby dla przykrycia sprawy - zaczął mówić, że wszyscy chorzy na zanik mięśni dostaną bardzo drogi lek, który powstrzymuje rozwój choroby.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej