– W toku śledztwa powstała opinia, która wskazywała na możliwą odpowiedzialność zarządu SKOK-u Stefczyka. Materiał był taki, że można było nawet iść z zarzutami niegospodarności. Ale zmieniono prokuratora i sprawę po cichu umorzono – mówi „Wyborczej” informator, który chce pozostać anonimowy.

Prokurator bez doświadczenia w sprawach gospodarczych

Transfer długów zagrożonych brakiem spłaty do luksemburskiej spółki spowodował, że SKOK Stefczyka mógł utrzymywać mniejsze fundusze własne na pokrycie ryzyka kredytowego. Mógł także wykazywać przychód ze sprzedaży bezwartościowych, bo nieściągalnych kredytów. – Taka praktyka zmniejsza bezpieczeństwo pieniędzy zdeponowanych przez klientów w SKOK-ach i powodowała zwiększenie ryzyka niewypłacalności – mówi „Wyborczej” prokurator, który chce pozostać anonimowy.

Według naszych rozmówców decyzję o umorzeniu podjęła prokurator Agnieszka Gładkowska. – Nie ma wielkiego doświadczenia w sprawach przestępczości gospodarczej czy finansowo-skarbowej. Zajmowała się błędami lekarskimi – mówi jeden z nich. Wcześniej sprawę prowadziła doświadczona w sprawach gospodarczych prokurator Ewa Burdzińska, ale dostała „kopniaka w górę” – delegowano ją do pracy w Prokuraturze Krajowej. Nasi informatorzy twierdzą, że śledztwo prowadzono w kierunku art. 77 pkt 1 ustawy o rachunkowości, czyli o nierzetelne prowadzenie ksiąg rachunkowych.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej