Chodzi o najnowszą - siódmą już w ciągu roku - nowelizację ustawy o Sądzie Najwyższym, która przywraca do pracy wysłanych na przedwczesną emeryturę sędziów. Dotyczy ona również pierwszej prezes SN prof. Małgorzaty Gersdorf, której kadencję PiS próbował skrócić, mimo że zapisana jest ona w konstytucji.

Nowelizacja to efekt postanowienia Trybunału Sprawiedliwości UE, który w październiku nakazał Polsce zawieszenie emerytalnych przepisów prezydenckiej ustawy. Zaskarżyła ją Komisja Europejska, wskazując, że jest sprzeczna z prawem unijnym i łamie zasadę nieusuwalności sędziowskiej.

PiS ekspresowo przyjmuje nowelizację

Przyjmując nowelizację, PiS przekonywał, że jest niezbędna, by wykonać postanowienie TSUE. Ale podczas prac parlamentarnych zarówno opozycja, jak i prof. Gersdorf wskazywały, że wystarczy postanowienie zabezpieczające wydane przez Trybunał. Mimo to PiS przyjął nowelizację w tempie ekspresowym: projekt wpłynął do Sejmu 21 listopada i jeszcze tego samego dnia posłowie ją przegłosowali. Dwa dni później - bez poprawek - ustawę przyjął Senat. 26 listopada trafiła na biurko prezydenta.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej