Debata nad wotum nieufności dla premiera Morawieckiego i rządu PiS odbyła się miesiąc po złożeniu tego wniosku przez Platformę Obywatelską i dwa dni po wotum zaufania, o które poprosił premier Mateusz Morawiecki dla swojego gabinetu. W środę rząd PiS dostał poparcie 231 posłów i jak powtarzali posłowie tej partii – uczynił debatę nad wotum nieufności zupełnie niepotrzebną. Wówczas jednak posłowie opozycji mogli zabierać głos tylko w minutowych pytaniach. Teraz też wynik głosowania był przesądzony, bo PiS ma bezwzględną przewagę.

W trakcie debaty, której termin ustalono na piątek o godzinie 21, początkowo części posłów PiS nie było na sali. PiS do debaty delegował posła z tylnych rzędów – Marcina Horałę, który kpił ze Schetyny jako niedoszłego premiera, którego zamiana na Morawieckiego przypomina zamianę ferrari na trabanta. Twierdził, że rządy PO to podwyższony wiek emerytalny, niskie pensje i zabrane "500 plus". Samemu Schetynie życzył "skutecznego pożerania Nowoczesnej". 

Artyku dost瘼ny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypr鏏uj cyfrow Wyborcz

Nieograniczony dost瘼 do serwis闚 informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazyn闚 Wyborczej