Były szef Komisji Nadzoru Finansowego Marek Chrzanowski, któremu postawiono zarzut przekroczenia uprawnień w celu osiągnięcia korzyści przez inną osobę, przebywa za kratkami. Na dwumiesięczny areszt zgodził się sąd w Katowicach. Obrona złożyła zażalenie. – Nie ma podstaw do zastosowania aresztu. Wnioskujemy także o zastosowanie innych, nieizolacyjnych środków – mówi „Wyborczej” adwokat Radosław Baszuk, obrońca Marka Chrzanowskiego.

To od Chrzanowskiego zaczęła się afera KNF, którą 13 listopada ujawniła „Wyborcza”. Opisaliśmy wówczas rozmowę, jaką przeprowadził 28 marca z Leszkiem Czarneckim, właścicielem Getin Banku. Proponował w niej „ochronę” dla banku Czarneckiego w zamian za zatrudnienie wskazanego przez siebie prawnika z wynagrodzeniem 40 mln zł. Czarnecki rozmowę nagrał, a 7 listopada zawiadomił prokuraturę.

Śledztwo dotyczące Chrzanowskiego prowadzi na Śląsku dwóch prokuratorów – Tomasz Tadla i Paweł Leks. Minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro 13 listopada po publikacji „Wyborczej” na specjalnej konferencji prasowej informował, że osobiście nadzoruje postępowanie. Ale dwaj informatorzy „Wyborczej” z prokuratury twierdzą, że nadzoruje je ktoś jeszcze: prokurator Karol Kopczyk. I zaznaczają, że w sprawach gospodarczych nie ma on żadnego doświadczenia.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej