W poniedziałek „S” w całej Polsce zorganizowała konferencje, na których przedstawiła „Związkowe wotum nieufności dla minister Anny Zalewskiej”. Żądanie jej dymisji związek skierował do premiera Mateusza Morawieckiego po raz pierwszy w maju, teraz zamierza zaostrzyć działania.

– Każdemu kolejnemu ministrowi dawaliśmy szansę – dwa lata. Ten czas się już skończył, a wiele ważnych dla nas rzeczy nie zostało zrealizowanych – mówi Proksa. Wśród grzechów Zalewskiej wymienia: brak godnych podwyżek, niedotrzymanie obietnicy wprowadzenia zmian w finansowaniu oświaty, wydłużenie ścieżki awansu zawodowego nauczycieli, niekorzystne zasady oceny pracy, prowadzenie pozornego dialogu i wzrost biurokracji.

Akcja „pasek”. „By premier zobaczył, ile zarabiamy”

– Czarę goryczy przelało tzw. 500 plus dla nauczycieli, czyli premia dla tych z najwyższą oceną pracy – mówi Proksa. – Nie zgadzaliśmy się na wprowadzenie kolejnego stopnia awansu zawodowego, tymczasem Anna Zalewska wprowadza go właśnie tylnymi drzwiami. Do tego zapisy o premii dla najlepszych wiążą się z karkołomnymi warunkami. Od nauczycieli wymaga się tego co od doktora, np. prac badawczych. A przecież podstawą naszej pracy ma być nauczanie dzieci i młodzieży i działanie na ich rzecz. Rozwiązania, które proponuje minister, są antynauczycielskie.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej