„Posłowie PiS oberwali od szefa. Mają zostawić nienarodzone dzieci bez pomocy, przestać wypowiadać się w ich obronie i nie oczekiwać, że TK zniesie niezgodną z konstytucją aborcję eugeniczną. Łamanie sumień i niszczenie ludzi. Jak w PO” - obwieściła na Twitterze Kaja Godek. To ona stoi za obywatelskim projektem ustawy, który znosi jedną z trzech przesłanek dopuszczających aborcję w Polsce.

Chodzi o przypadek ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu. W lipcu sejmowa komisja polityki społecznej i rodziny zdecydowała, że do rozpatrzenia projektu niezbędne jest powołanie specjalnej podkomisji. Z propozycją wyszła Bożena Borys-Szopa z Prawa i Sprawiedliwości. Bo choć PiS wcześniej, gdy był w opozycji, z chęcią mówił o wprowadzeniu zakazu aborcji, teraz mu się nie spieszy.

W Trybunale Konstytucyjnym czeka zresztą złożony jeszcze w ubiegłym roku wniosek o stwierdzenie niezgodności z ustawą zasadniczą przepisu dopuszczającego przerywanie ciąży właśnie w sytuacji, której zakazu domagają się autorzy projektu ustawy. Pod wnioskiem do TK podpisało się ponad 100 posłów, z Bartłomiejem Wróblewskim z PiS na czele.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej