Komunikat w tej sprawie Najwyższa Izba Kontroli wydała w piątek. „W ramach analizy NIK uwzględnia napływające sygnały, skargi, wnioski i doniesienia prasowe, w tym takie jak obecnie dotyczące wynajmu siedziby. Badane są także m.in. wybrane postępowania o udzielenie zamówień publicznych i umowy zawierane przez Urząd. Oprócz tego sprawdzana jest prawidłowość sprawozdań budżetowych” – czytamy w komunikacie NIK.

To znaczy, że pod lupą kontrolerów Izby znajdą się m.in. umowy, jakie b. prezes KNF Marek Chrzanowski zawierał z radcą prawnym Grzegorzem Kowalczykiem.

Kowalczyk pisał opinie, ale umów nie ma

Chodzi o tego radcę prawnego, który był elementem propozycji korupcyjnej, jaką 28 marca Chrzanowski złożył bankierowi Leszkowi Czarneckiemu.

13 listopada ujawniliśmy, że Czarnecki tę rozmowę nagrał i powiadomił prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Dzięki nagraniu wiadomo, że Chrzanowski nalegał na zatrudnienie przez Czarneckiego właśnie Kowalczyka i sugerował, że radca powinien zarabiać proporcjonalnie do wartości banku za trzy lata, co Czarnecki oszacował na ok. 40 mln zł.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej