ROZMOWA Z WŁADYSŁAWEM KOSINIAKIEM-KAMYSZEM, prezesem Polskiego Stronnictwa Ludowego

PAWEŁ WROŃSKI: Jak pan ocenia to, co się ostatnio stało na styku Nowoczesnej i Platformy Obywatelskiej – przejście części posłów pod przewodnictwem Kamili Gasiuk-Pihowicz do klubu parlamentarnego PO – Koalicja Obywatelska?

Władysław Kosiniak-Kamysz: Obserwuję to z narastającym zdziwieniem. To prawda, że wielu wyborców oczekuje bliższej współpracy partii o tym samym liberalnym rodowodzie. Ale sposób, w jaki to się odbyło, rozłam w Nowoczesnej, czyni sprawę mało apetyczną. Choć przyznaję, że słowo „apetyczny” nie jest tu na miejscu.

Podziela pan opinię, że Platforma, zamiast tworzyć faktyczną koalicję, pożera Nowoczesną?

– Rozumiem dylemat przewodniczącej Nowoczesnej Katarzyny Lubnauer. Zachowanie podmiotowości partii jest niebywale trudnym zadaniem, gdy się współpracuje z silniejszym partnerem. Ta sprawa wymagała dłuższego dojrzewania. Dlatego dziwi mnie tak łatwa rezygnacja części członków Nowoczesnej z tej podmiotowości i z wartości, jaką był osobny klub parlamentarny. Przecież nikt ich na siłę do PO nie ciągnął.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej