Wyborcza wielokrotnie pisała o tym, że najważniejsi prokuratorzy Prokuratury Krajowej pobierali dodatki związane z delegacją do stolicy, choć na żadnej delegacji w istocie nie byli. Chodzi m.in. o ryczałty mieszkaniowe – ok. 3 tys. zł nieopodatkowanego dodatkowego dochodu co miesiąc. Prokuratura zaprzeczała, że odbywa się to bezprawnie, ale Sejm latem zmienił przepisy tak, by dodatki zalegalizować.

Przepis – fuszerka i spóźniona nowelizacja

Furtkę do pobierania dodatków prokuratorom PK otworzyli w marcu 2006 r. posłowie PiS, wprowadzając specjalny przepis w prawie o prokuraturze – art. 109 § 4. Zgodnie z nim regulacja dotycząca dodatków mieszkaniowych przysługujących prokuratorom na delegacji jest stosowana także do prokuratora Prokuratury Krajowej. Szkopuł w tym, że przepis był fuszerką: dawał prawo pobierania dodatków prokuratorom PK przebywającym na delegacji, np. w prokuraturze regionalnej w Katowicach. Ale jeśli prokurator PK pracował w stolicy – czyli w miejscu powołania do służby – prawa takiego nie miał (bo nie był na delegacji).

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej