Jeszcze na przełomie 2017 i 2018 r. rząd zapowiadał zakup 16 śmigłowców, z czego osiem miało być przeznaczonych dla sił specjalnych. Wcześniej szef MON Antoni Macierewicz podawał różne mniej lub bardziej fantastyczne liczby maszyn, które resort kupi na potrzeby wojska. W czerwcu 2018 r., jak poinformował wiceminister Wojciech Skurkiewicz, od zakupu śmigłowców dla sił specjalnych odstąpił Sztab Generalny, uznając, że nie są one potrzebne. MON zamiast tego miał kupić cztery śmigłowce morskie ZOP (zwalczania okrętów podwodnych). Miały też służyć do misji ratowniczych na morzu. Ministerstwo wielokrotnie podkreślało, że kontrakt ma być podpisany do końca roku, bo te śmigłowce są dla polskiej marynarki niezbędne.

Zgłosiły się Airbus i Leonardo

Śmigłowce ZOP, wykorzystujące zanurzeniowy sonar, to najlepszy sposób zwalczania okrętów podwodnych. Jest to najwyższa klasa wśród śmigłowców wojskowych. Tego typu maszyny działające w ekstremalnych warunkach należą do najdroższych i najbardziej skomplikowanych konstrukcji.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej