Drodzy Czytelnicy,

NBP zażądał od „Wyborczej” autocenzury. Chce zamknąć usta pięciorgu dziennikarzom. Domaga się usunięcia siedmiu tekstów z „Wyborczej” i dwóch z „Newsweeka”. Bank centralny chce je usunąć z wydań papierowych – co kuriozalne i niewykonalne – oraz z internetu. Chodzi o publikacje o związkach prezesa NBP Adama Glapińskiego z aferą korupcyjną KNF.

Nawet jeśli PiS przejmie redakcje, powywala dziennikarzy i wsadzi tam swoich czynowników, to afera KNF przez to nie zniknie, a Marek Ch. nie stanie się na powrót nieskazitelnego charakteru fachowcem i patriotą.

Jednak działania Glapińskiego to cenzura, której zakazuje konstytucja, i element strategii nękania mediów.

Od czasu „dobrej zmiany” „Wyborcza” zalewana jest pozwami od PiS, ministra Ziobry czy SKOK-u senatora Grzegorza Biereckiego. Ostatnio z wyroku sądu musieliśmy przepraszać za słowa komentarza: „Tak nie działa państwo demokratyczne, tak działa państwo mafijne”, co jest rażącym naruszeniem prawa do krytyki prasowej. Ufamy, że Trybunał w Strasburgu przyzna nam rację.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej