Dlatego jeśli dochodzi do dziwnych zaniechań ze strony prokuratury czy służb, to nie ma mowy o przypadkowych błędach. To element scenariusza.

Moi rozmówcy z prokuratury tłumaczą mi: Proszę zwrócić uwagę nie na spektakularne zatrzymanie Marka Ch., konwojowanie go przez pół Polski, długie przesłuchanie, a potem areszt. Proszę się przyjrzeć, co się dzieje na dalszym planie. Na każdy element, który nie jest nagłaśniany albo w ogóle nie jest podawany do publicznej wiadomości.

I dodają: tylko tak można ustalić intencje służb i ocenić, czy naprawdę „rozrabiają” wszystkie wątki i ścigają na serio, czy tylko pozorują zaangażowanie. Przyjrzyjmy się więc kilku pierwszym z brzegu elementom sprawy KNF.

Roman Giertych, pełnomocnik biznesmena Leszka Czarneckiego, składa w Prokuraturze Krajowej zawiadomienie 7 listopada po godz. 8 rano. W sprawie nie dzieje się nic – aż do publikacji „Wyborczej” z 13 listopada. Wówczas na scenę wychodzi szeryf Zbigniew Ziobro i informuje, że polecił wszczęcie śledztwa. W programie „Gość Wiadomości” w TVP 1 dodaje: „Prokuratura i służby działają wzorcowo”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej