13 listopada, lotnisko w Singapurze, późna noc. Pasażerowie zajmują miejsca w samolocie do Warszawy. Marek Ch. siada w klasie biznes, mija się z Krzysztofem Gawkowskim. Polityk lewicy wraca z promocji swojej książki. – Zobaczyłem załamanego człowieka, miał zabitą twarz – mówi Gawkowski.

Tego samego dnia „Wyborcza” publikuje tekst „Spokój za 40 mln”. Ch. już wie, że jego kariera w Komisji Nadzoru Finansowego się skończyła. Chwilę wcześniej próbuje bagatelizować to, co wydarzyło się w kraju. Że ludzie mogli posłuchać, jak namawia bankiera Leszka Czarneckiego, by zatrudnił radcę prawnego Grzegorza Kowalczyka za astronomiczne wynagrodzenie, a KNF da spokój bankom biznesmena.

Do Singapuru Ch. poleciał jako VIP. Jego kolega opowiada, że lubi luksus i elektroniczne gadżety. W Azji jest gościem FinTech Festival, prestiżowego spotkania branży IT. Występuje w lokalnym radiu, potem wrzuca na Twittera informację: „Rozmawiamy o polskiej gospodarce i współpracy z Singapurem, o sprawy bieżące nie pytano;), dlatego na ten temat chętnie wypowiem się już w kraju”.

Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej