PAP dodaje, że informację o decyzji sądu przekazał obrońca podejrzanego mec. Radosław Baszuk. Prokuratura domagała się aresztowania Marka Ch., uzasadniając to obawą matactwa i grożącą mu surową karą – do 10 lat więzienia. Innego zdania byli obrońcy Ch., według których nie było podstaw do stosowania wobec ich klienta środków zapobiegawczych.

Śledczy zarzucają Markowi Ch. przekroczenie uprawnień w celu osiągnięcia korzyści osobistej i majątkowej. Były szef KNF został zatrzymany we wtorek o 6.30 rano przez funkcjonariuszy CBA, a następnie przewieziony do prokuratury w Katowicach (spektakularny sposób jego zatrzymania krytykował rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar).

Przesłuchanie Ch. było bardzo długie, wyjaśnienia składał przez ponad dziewięć godzin, a protokół miał aż 35 stron. W końcu o godzinie 22.30 prokurator Tadla ogłosił przerwę. Były szef KNF noc spędził w izbie zatrzymań śląskiej policji, a w środę rano przesłuchanie wznowiono. Obrońcy byłego szefa przekazują, że ich klient nie przyznaje się do winy.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej