Rafał Ziemkiewicz niszczył dziedzictwo i legendę Piłsudskiego, oceniając go jako uzurpatora, konspiratora i improwizatora, który władzę wziął siłą, nigdy nie wygrał wyborów, gardził przeciwnikami i lżył ich, był megalomanem, kandydatem na polskiego Napoleona bez żadnej wizji ustroju poza przekonaniem, że tylko on może Polską rządzić, bo jest największym z Polaków. Był, co prawda, szczęśliwym zrządzeniem losu, ale tylko na początku, w latach 1918-22. Potem stał się nieszczęściem, „wielkim warchołem” i „dyktatorem leniem”, który chciał panować jak w folwarku i delegitymizował wszystkie instytucje i ludzi.

Semka broni Piłsudskiego

Piotr Semka bronił Piłsudskiego jako człowieka dla Polski opatrznościowego w
1918 r., kiedy stanęła ono wobec wszelkich możliwych konfliktów. Potrzebowała wtedy wodza politycznego i wojskowego i nikt inny nie spełniał tych kryteriów. W endecji nikogo takiego nie było. Piłsudski miał - owszem - niezwykłe szczęście, ale ma je ten, kto wykorzystuje szanse. A on był wyjątkowo pragmatyczny. Wprowadził ustawodawstwo socjalne, ośmiogodzinny dzień pracy i prawo wyborcze dla kobiet, czym zastopował komunistyczne wpływy.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej