Piotr P. razem z prezesem SKOK Wołomin Mariuszem G. są głównymi oskarżonymi w sprawie wyłudzania pieniędzy z kasy. Upadła ona w 2014 r., a straty wynosiły ok. 1 mld zł.

W ubiegłą środę siedzący od pięciu lat w areszcie Piotr P. zeznawał przed sądem, a fragmenty protokołu ujawniło w sobotę Radio ZET. Oskarżony najpierw oświadczył, że czuje się oszukany przez prokuraturę, która sugerowała mu, jakie ma składać zeznania i kogo obciążać. Dlatego odwołał swoje wcześniejsze wyjaśnienia i złożył kilka oświadczeń. Wśród nich i takie: „Jeżeli sąd usłyszy, że czołowe nazwiska polityków, którzy są dziś u władzy, np. poseł Sasin, senator Jackowski, senator Bierecki, są to osoby, które bardzo dobrze znam i otrzymywały od nas ze SKOK pieniądze. Mówię w liczbie mnogiej, ponieważ nie byłem jedyną osobą, która przekazywała tym panom koperty z banknotami”.

W dalszej części P. mówił o zamieszanych w aferę „ludziach, którzy dzisiaj stoją na czele rządu, próbują zmieniać naszą ojczyznę i mówić nam, jak mamy żyć”. Mówił też, że w zarządzie SKOK Wołomin był tym, który „przykręcał kurek”. Jak stwierdził: „Nie wnosiliśmy opłaty dla polityków takiej, jak sobie życzyli, i stąd nienawiść do mnie oraz chęć odwetu”. Zeznał też, że z akt sprawy zniknął jego zeszyt, gdzie zapisywał nazwiska polityków i celebrytów, z którymi się kontaktował.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej