Dwaj funkcjonariusze Agencji przyszli do domu Wacowskiego w piątek ok. godz. 20.15. Jego mieszkanie musiało być obserwowane, bo dosłownie parę minut wcześniej wrócił z pracy. W czwartek operator dostawał SMS-y, że ma się skontaktować z ABW, ale nie były podpisane, więc na nie reagował. Teraz mówi „Wyborczej”, że nie chce się wypowiadać bez konsultacji z prawnikiem. Przesłuchanie połączone z postawieniem Wacowskiemu zarzutów z art. 256 par. 1 kodeksu karnego (propagowanie nazizmu, kara od grzywny do dwóch lat więzienia) ma się odbyć 29 listopada. 

Neofaszysta mówi o reklamówce z pieniędzmi

Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Gliwicach. To trzecie postępowanie związane z wyemitowanym w styczniu 2018 r. reportażem TVN o polskich neofaszystach. Pierwsze objęło negatywnych bohaterów filmu, ale dwa pozostałe dotyczą już autorów materiału. To dwoje dziennikarzy, którzy – podszywając się pod zwolenników ideologii nazistowskiej – przeniknęli do wnętrza zakonspirowanych i niebezpiecznych grup neofaszystów ze Śląska. Reportaż zaszokował opinię publiczną. Nawet politycy PiS, którzy wcześniej bagatelizowali zjawisko faszyzmu jako marginalne, domagali się ukarania przedstawionych w filmie TVN osób. 

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej