„14 listopada 2018 roku o godzinie 12.35 CBA otrzymało od prokuratury nakaz przeszukania siedziby KNF, a także miejsca zamieszkania b. przewodniczącego KNF Marka Chrzanowskiego. Agenci CBA niezwłocznie przystąpili do czynności” – oświadczył w piątek rzecznik ministra koordynatora służb Stanisław Żaryn.

To reakcja na czwartkowy wywiad w „Wyborczej” z byłym szefem CBA Pawłem Wojtunikiem, który ostro skrytykował tempo działań CBA w sprawie afery KNF.

– To przeszukanie jest nie do obrony i powinno nastąpić o wiele wcześniej – mówił Wojtunik. Pytany, kiedy agenci CBA powinni zacząć przeszukanie w KNF i w domu Chrzanowskiego, odparł: – W pierwszym możliwym momencie po uzyskaniu informacji o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, tak żeby uniemożliwić zatarcie ewentualnych dowodów przestępstwa, informacji, nośników informacji, na których mogą być dowody przestępstwa. Według mnie już w dniu publikacji „Gazety Wyborczej” o korupcji w KNF, czyli 13 listopada, mogło dojść do przeszukania. Najpóźniej następnego dnia rano. W tej sytuacji konsekwencja utraty dowodów jest jednoznaczna i podstawowa – to jest brak możliwości udowodnienia przestępstwa i skazania. Utrata dowodów jest jedną z najgorszych rzeczy, jakie się mogą wydarzyć w śledztwie. Może też stanowić przestępstwo.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej