W środę w wypełnionej przez widzów i przyjaciół Ukrainy sali przy warszawskim Nowym Świecie Natalia Panczenko z fundacji Euromajdan dziękowała Polakom za pomoc dla braci Ukraińców. – My walczyliśmy o wolność, bo musieliśmy. Sama zastanawiałam się, dlaczego Polacy porzucali pracę, rodziny i przyjeżdżali nam pomagać – mówiła Panczenko i dodała, że zawsze nadzieję budziło w niej to, że obok siebie widziała ludzi z polskimi flagami.

Podczas spotkania, które zorganizował i prowadził europoseł Michał Boni zaprezentowano przesłanie unijnego komisarza do spraw polityki sąsiedztwa Johannesa Hahna wzywające Ukrainę do dalszych reform i zapewniające o poparciu dla proeuropejskiej polityki rządu w Kijowie.

Po pięciu latach można powiedzieć, że kijowski Majdan to nieco już zapomniany, ale największy sukces polskiej polityki na Wschodzie. Polityki wspólnej. Bo na rzecz niezawisłości i suwerenności Ukrainy – wyrwania jej z rosyjskiej strefy wpływów – działali zgodnie prezydenci Aleksander Kwaśniewski, Lech Kaczyński i Bronisław Komorowski, a nawet na początku próbował to robić Andrzej Duda. To m.in. dzięki Polsce Ukraina wybrała prozachodni, a nie prorosyjski kierunek rozwoju.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej