Kałuża, wybrany 25 tys. głosów radny Koalicji Obywatelskiej, w środę rano, tuż przed pierwszą sesją Sejmiku Województwa Śląskiego, ogłosił, że przechodzi na stronę PiS. To jego głos zaważył na tym, że w 45-osobowym sejmiku partia Jarosława Kaczyńskiego ma ostatecznie 23 głosy, swój zarząd województwa i przewodniczącego sejmiku. PO, Nowoczesna, PSL i SLD (miały razem z Kałużą 23 mandaty) – jeszcze parę dni temu pewne, że nadal będą rządzić regionem – są teraz w opozycji.

Wicemarszałek dla Kałuży

Informacje o tym, że Kałuża może dokonać spektakularnego transferu, pojawiły się w poniedziałek. Przez wiele godzin politycy koalicji próbowali się z nim skontaktować, ale telefon milczał.

Kałuża w środę starał się unikać rozmów z dziennikarzami. Na krótki briefing zdecydował się dopiero pod koniec dnia. Gdy wyszedł z sali sesyjnej, pocił się.

– Dla mnie najważniejszy jest Śląsk i program dla Śląska. Stąd taka moja decyzja – mówił. Czy przeprosi pan swoich wyborców? – pytali dziennikarze. – Liczę, że zrozumieją mój krok i będą ze mnie dumni. Ja czuję potrzebę pracy dla dobra regionu – mówił. Na więcej pytań nie chciał odpowiadać i wrócił na salę sesyjną. Chwilę wcześniej głosami PiS został wybrany wicemarszałkiem województwa śląskiego.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej