Wysłani na przedwczesną emeryturę sędziowie SN i NSA wracają do sprawowania urzędu na zajmowanych wcześniej stanowiskach, a ich służbę uważa się za nieprzerwaną. Za nieprzerwaną uważa się również kadencję pierwszego prezesa i prezesów SN. Sami sędziowie będą mogli zdecydować, czy chcą wrócić, czy wolą pozostać na emeryturze.

To najważniejsze zmiany siódmej już nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym, którą ekspresowo - w niespełna cztery godziny - przeforsował PiS. Poselski projekt wpłynął do Sejmu w środę rano, a posłowie zajęli się nim przed godz. 13. Marszałek od razu skierował go do pierwszego czytania, następnie do drugiego i trzeciego. O godz. 16.30 projekt przeszedł przez parlament - teraz zajmie się nim Senat.

Dotychczasowymi zmianami partia rządząca stopniowo uzależniała Sąd Najwyższy od prezydenta. Tym razem sytuacja jest inna. W październiku TSUE nakazał Polsce zawiesić przepisy emerytalne prezydenckiej ustawy o SN. Andrzej Duda obniżył sędziom SN wiek emerytalny z 70 do 65 lat i na tej podstawie usiłował usunąć z SN 23 osoby, w tym pierwszą prezes Małgorzatę Gersdorf.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej