Prokurator generalny Zbigniew Ziobro osobiście nadzoruje śledztwo w sprawie korupcji w Komisji Nadzoru Finansowego – to dobrze dla PiS, ale fatalnie dla śledztwa.

Nici afery KNF ujawnione w nagranej przez Leszka Czarneckiego rozmowie prowadzą bowiem do najważniejszych ludzi w PiS. Od przewodniczącego KNF Marka Chrzanowskiego do jednego z najbliższych współpracowników prezesa Kaczyńskiego, Adama Glapińskiego. Szef NBP jest protektorem Chrzanowskiego, jego żona ma w NBP posadę dyrektorską.

Wysoce wątpliwe, że Chrzanowski załatwia wielki „deal” z właścicielem Getin Noble Banku bez błogosławieństwa swego protektora. Czy nie dlatego prowadzi Czarneckiego z KNF prosto do prezesa NBP? Czy nie po to, by bankierowi dać do zrozumienia, że Glapiński nie pozwoli na „plan Zdzisława [Sokala]”, czyli sprzedania Getin Noble Banku „za złotówkę”?

Czarnecki twierdzi, że prezes NBP mu obiecał: „Sprawę pana Sokala rozwiążemy we własnym zakresie, albowiem jest to nasz wewnątrzpartyjny problem”. A to by oznaczało, że problem ma być rozwiązany na Nowogrodzkiej.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej