Lipiec 2008 r., w „Rzeczpospolitej” ukazuje się tekst pt. „Miliarder donosił na kolegów”. Autor: Piotr Nisztor (dziś w "Gazecie Polskiej"), ten sam, który w 2014 r. odegrał kluczową rolę w rozpętaniu afery podsłuchowej, która pogrążyła rząd PO-PSL.

Tekst oparty na materiałach z IPN, przesądza, że właściciel Getin Noble Banku Leszek Czarnecki w młodości przez sześć lat współpracował z SB, donosząc na kolegów z Niezależnego Zrzeszenia Studentów. "Za swoją pracę dla SB był wynagradzany finansowo. Informacje były przez SB oceniane bardzo wysoko" – napisała "Rz".

W dzień publikacji Czarnecki zwołał konferencję prasową, na której w jego obronie wystąpili ludzie współpracujący z nim w czasach studenckich. „Wyborcza” szeroko opisała tę sprawę: Czarnecki odczytał oświadczenie, w którym przyznał, że w lipcu 1980 r. podpisał zobowiązanie do współpracy z wywiadem PRL. "Dla 18-letniego człowieka propozycja składana przez oficerów wywiadu mogła wydawać się atrakcyjna" - powiedział. SB miała mu obiecać wyjazd na zagraniczne studia. "Nigdy nie składałem żadnych donosów na konkretne osoby, nie pisałem notatek ani nie sporządzałem analiz. Nie żądałem ani nie otrzymywałem wynagrodzenia" - czytamy w oświadczeniu.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej