>> Relacja minuta po minucie z obchodów Święta Niepodległości w Warszawie

W Warszawie tłumy gromadziły się od rana. Jeszcze przed południem na rondzie de Gaulle'a stanęły wozy bojowe i żołnierze. Zamknięto most Poniatowskiego, którym biegła trasa marszu. A przed Pałacem Kultury i Nauki od godz. 14 gromadzili się narodowcy. Słychać było okrzyki „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę”, „A na drzewach zamiast liści wisieć będą komuniści”. Powiewały biało-czerwone flagi. Były też transparenty „Polska katolicka, nie laicka”, „Obudź się, Polsko, powróć do Boga”.

Między zebranymi kwestowali działacze Ruchu Narodowego z metalowymi puszkami. Dookoła pełno było straganów z biało-czerwonymi gadżetami. Do wspólnych zdjęć ustawiały się grupy kiboli z odpalonymi racami.

Gdzie jest marsz?

Przez godzinę czekano na prezydenta. Andrzej Duda przemawiał z wojskowego samochodu. W tłumie aplauzu nie wywołał. Raczej ironizowano: – A jak pan ma na imię, Andrzej czy Adrian?

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej