Sytuacja jest dynamiczna: wczoraj okazało się, że w asyście wojska pójdą m.in. prezydent Andrzej Duda, premier Mateusz Morawiecki i prezes PiS Jarosław Kaczyński. A niewykluczone, że także narodowcy. Ich corocznego Marszu Niepodległości zakazała w środę prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz. Kilka godzin po tej decyzji spotkali się Duda i Morawiecki i niespodziewanie ogłosili, że w tej sytuacji zorganizują uroczystości rządowe na tej samej trasie co Marsz Niepodległości. Zapraszają wszystkich Polaków i proszą, by mieć ze sobą wyłącznie biało-czerwone flagi oraz emblematy.

Wczoraj wieczorem Sąd Okręgowy w Warszawie po skardze narodowców uchylił zakaz ratusza. Czy to oznacza, że w stolicy będą jednak dwa marsze i jakimi trasami przejdą – nie wiadomo.

Znane są szczegóły tego państwowego. – Na początku marszu będzie kilkadziesiąt pojazdów wojskowych. Później kompania reprezentacyjna, służby mundurowe, a potem kombatanci, harcerze i wszyscy Polacy, którzy będą chcieli wziąć udział w tym marszu – wyjaśniał w czwartek rano w radiowej Jedynce Michał Dworczyk, szef kancelarii premiera. – Polacy setną rocznicę odzyskania niepodległości powinni świętować razem. Ten marsz jest otwarty dla wszystkich, niezależnie od poglądów politycznych. Taka rocznica zdarza się tylko raz, nie zepsujmy tego.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej