Nawet dla Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji oraz dla Rady Mediów Narodowych, które całkowicie przemilczały skandaliczną, stronniczą, pełną manipulacji i insynuacji kampanię wyborczą na antenach TVP.

W PiS jedni winią TVP Kurskiego za porażkę w wielkich miastach. Przaśną propagandą adresowaną do „ciemnego ludu, który to kupi”, miała – mimo woli – zmobilizować anty-PiS i wykreować przekonanie, że głosowanie na partię prezesa Kaczyńskiego to obciach.

Drudzy podkreślają, że bez silnego i całodobowego wsparcia TVP (a poza wielkimi miastami jedynym kanałem informacyjnym często jest TVP Info) PiS nie wygrałby tych wyborów w mniejszych miejscowościach. Radzą „odpuścić” sobie wielkie miasta, a skupić się na walce o głosy „prowincji oraz średnich miast”.

I tu kluczową rolę ma odgrywać TVP – taka, jaka jest. Taka, jaką dla prezesa Kaczyńskiego stworzył prezes Jacek Kurski. Bo próby zmiany przekazu telewizyjnego tuż przed wyborami grożą chaosem informacyjnym i utratą nawet tej grupy wyborców.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej