Gawkowski z kolegami pożegnał się „z lewicowym pozdrowieniem”, kreśląc kilka okrągłych zdań na Facebooku: że decyzja była trudna, ma wiele ciepłych wspomnień, zaś ludzie, których dzięki SLD poznał, to niewyczerpane źródło inspiracji.

Z Sojuszem był związany od osiemnastu lat. Zaczynał jako student prawa, w 2012 r. dołączył do ścisłych władz SLD, został sekretarzem generalnym. Partią rządził Leszek Miller, ale działacze mówili, że Gawkowski zawdzięcza awans Włodzimierzowi Czarzastemu.

Wyczerpałeś już limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu

Bądź na bieżąco - kup cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych
i wszystkich magazynów Wyborczej