Do przerwy, którą ogłoszono ok. godz. 12.30, posłowie PiS i Kukiz'15 usiłowali wykazać, że gdy w latach 2009-12 działał gdański parabank, Donald Tusk jako premier „niczego nie wiedział i nad niczym nie panował”. Zdaniem posłów partii rządzącej powinien panować nad służbami specjalnymi, które „nie uratowały pieniędzy zwykłych ludzi”. Premier nie miał kontroli nad służbami, nie „zadaniował ich” oraz nie znał ich uprawnień. - To pokazuje, że było to państwo z dykty - wyrokował poseł Kukiz'15 Tomasz Rzymkowski.

Nerwy premiera i zły nastrój przewodniczącej

W oskarżycielskiej retoryce przodowali przewodnicząca komisji Małgorzata Wassermann oraz Jarosław Krajewski (oboje z PiS). Wassermann wielokrotnie pytała Tuska, „jak się czuje” z tym, że „okłamywał Polaków” i „zawiódł, obiecując, że wyjaśni aferę po upadku Amber Gold”. Wielokrotnie też pouczała byłego premiera, by się „nie denerwował”. Krajewski dodał, że gdyby kilka lat temu Tusk „się nie bał, to może nie byłoby afery Amber Gold”.

Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej