Agnieszka Kublik: PiS przegrał wybory prezydenckie w Krakowie i w Gdańsku.

Ludwik Dorn: To, co bije po oczach, to ten sam rozkład głosów, ok. 65 do 35 proc. na niekorzyść kandydatów PiS. To nie może być przypadek. Zarówno jeśli chodzi o rywali, ich powiązania polityczne, wielkość miasta, region, geografię wyborczą to są miasta różne.

Kraków, tu wygrał Jacek Majchrowski, niezależny prezydent samorządowiec, wywodzący się z SLD, w Gdańsku – Paweł Adamowicz, były członek PO pokłócony dziś z Platformą. To oznacza, że w miastach od 200 tys. mieszkańców poparcie w granicach 35 proc. dla PiS to szklany sufit. I to było już widać po I turze.

Jeżeli potraktować wyniki wyborów samorządowych jak prognozę przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi, to PiS chyba nie ma się czym martwić. Ma więcej mandatów w sejmikach i powiatach niż cztery lata temu.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej