Falenta prawomocnie skazany jako sprawca afery podsłuchowej (2,5 roku pozbawienia wolności) od maja walczy o to, by nie pójść do więzienia. Jego obrońcom już kilka razy udawało się odwlec termin wykonania kary. Falenta przechodził w tym czasie kolejne badania specjalistyczne. Równolegle jego pełnomocnicy wystąpili o kasację wyroku do Sądu Najwyższego. Chcą, by karę wstrzymano do czasu jej rozpatrzenia (terminu kasacji jeszcze nie ma).

SN raczej nie widzi podstaw do uchylenia wyroku

W czwartek SN rozpatrywał ten wniosek. Odrzucił go, bo – jak mówi Krzysztof Michałowski z biura prasowego SN – „oceniając ten wniosek pod kątem zarzutów podniesionych w kasacji, uznał, że na obecnym etapie postępowania kasacyjnego uwzględnienie kasacji nie jawi się jako prawdopodobne w stopniu bardzo wysokim”.

To zła wiadomość dla Falenty. Wskazuje, że SN raczej nie widzi podstaw do uchylenia wyroku. Decyzja SN jest nieodwołalna, ale nie oznacza natychmiastowego wykonania kary. Marek Małecki, adwokat biznesmena, powiedział „Wyborczej”, że inny sąd (apelacyjny) nie rozpatrzył jeszcze odwołania biznesmena od nakazu stawienia się w więzieniu. Dopiero gdy to nastąpi, obrona Falenty nie będzie już miała możliwości proceduralnego przedłużania wykonania wyroku.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej