Znaczenie niedzielnego głosowania wybiega daleko poza wybór prezydentów miast, wójtów, burmistrzów, radnych gmin, powiatów czy sejmików. To pierwszy z czterech etapów maratonu wyborczego. Wiadomo było, że jeśli obóz demokratyczny dobrze wystartuje, zwiększy swe szanse na kolejnych etapach, zwłaszcza że kalendarz mu sprzyja.

Podobnie rozumowała władza. Dlatego już na ostatniej prostej obserwowaliśmy objawy paniki. Partia wyprodukowała rasistowski, ksenofobiczny, antychrześcijański spot.

Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej