W filmie „Miś” Stanisława Barei (niesłusznie uważanym za komedię, w istocie jest on traktatem polityczno-filozoficznym służącym za podstawę programową obecnej władzy) jest słynna scena przyznania głównym bohaterom paszportu. Dwójka mocno podstarzałych już dzieci w rytm mazurka przekazuje położone na tacy paszporty, a urzędnik stanu cywilnego recytuje wiersz o miłości do Polski i polskim antracycie. Ta uroczystość ma być elementem „nowej świeckiej tradycji”.

Nigdy nie zapytałem scenarzysty filmu – Stanisława Tyma – czy do napisania tej sceny inspirowały go autentyczne zdjęcia z „Dziennika TVP” (współcześnie to takie „Wiadomości”, wtedy jednak po bloku: „jak kwitnie kraj pod rządami PiS”, nie było bloku informacji, „jak zła jest totalna opozycja, która sprowadzi uchodźców”). W tamtym dzienniku jakiś ówczesny prezenter mówił martwym głosem, że w konkursie na „nową obyczajowość świecką” zorganizowanym przez Towarzystwo Kultury Świeckiej wygrał obrzęd przekazania gospodarstwa rolnego skarbowi państwa. Kamera pokazała dwójkę spłoszonych staruszków, którzy całowali kosę, skakali przez pług, a na koniec odbierali od państwa pieniądze. Przecierałem ze zdumienia swoje młode oczęta, ale tak, to się działo naprawdę.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej